Wędliny to duma polskiej kuchni. Kiedyś każda rodzina miała swojego zaufanego rzeźnika, a wędzarnia stała w ogrodzie lub w piwnicy. Dziś większość wędlin kupujemy w plastikowych opakowaniach, krojonych i nadzianych ulepszaczami. Ale wciąż istnieją miejsca, gdzie mięso traktuje się z szacunkiem. I właśnie takie wędliny chcemy Ci pokazać.
Naszym bestsellerem jest polędwica surowa dojrzewająca – wędzona olchą i jałowcem przez co najmniej trzy tygodnie. Proces starzenia powoduje, że mięso traci wodę, a zyskuje intensywny, głęboki smak. W dotyku jest sucha i twardawa, ale na języku rozpływa się jak masło. Każdy plaster ma lekko orzechową nutę i delikatnie dymny aromat, który nie przytłacza, tylko podkreśla naturalny smak wieprzowiny.
Skąd pochodzi to mięso? Wyłącznie od polskich hodowców, którzy karmią świnie zbożem i serwatką, bez GMO i antybiotyków. Rasy takie jak puławska czy złotnicka mają naturalnie marmurkowany tłuszcz, który podczas wędzenia topi się i nadaje polędwicy soczystości. Nie używamy peklowania chemicznego – stosujemy tradycyjną pekl solnych, z dodatkiem czosnku, jałowca i majeranku. Dzięki temu wędlina ma naturalnie różowy kolor, a nie jaskrawoczerwony, który jest często efektem azotynów.
Drugi produkt, który znika w oczach – to sucha kiełbasa starowiejska. Przygotowywana z grubo mielonego mięsa wieprzowego i wołowego, doprawiana pieprzem i kolendrą. Dojrzewa w kontrolowanej temperaturze i wilgotności przez 4 tygodnie. W przekroju widać wyraźne kawałki tłuszczu, które są znakiem wysokiej jakości. Taka kiełbasa nie wymaga lodówki przez pierwsze dni – wystarczy przewiewne, chłodne miejsce. Świetnie smakuje na zimno, ale też podsmażona na patelni, z dodatkiem cebuli i jajka sadzonego.
Trzeci hit – to boczek wędzony na mokro, a następnie pieczony w chlebie. To przepis ze starej księgi kulinarnej z Podlasia. Boczek najpierw marynuje się przez trzy dni w solance z miodem, liściem laurowym i ziołami. Potem wędzi w niskiej temperaturze, a na końcu piecze w wydrążonym bochenku chleba, który wchłania tłuszcz i nadaje mięsu chlebowego, lekkiego aromatu. Taki boczek jest wilgotny, kruchy i topi się w ustach. Idealny do kanapek, jajecznicy, a także jako dodatek do bigosu.
Dlaczego nasze wędliny są lepsze od supermarketowych? Ponieważ nie zawierają: glutaminianu sodu, izolatów białek sojowych, karagenu, fosforanów ani syropu glukozowego. Składnikami są: mięso, sól, przyprawy i dym. Tylko tyle. Dzięki temu wędliny są nie tylko smaczniejsze, ale też zdrowsze – nie powodują wzdęć, nie zatrzymują wody w organizmie i mają naturalny, krótki skład.
Oczywiście, wędliny bez konserwantów mają krótszy termin przydatności. Po otwarciu należy je spożyć w ciągu 3-4 dni, przechowując w lodówce owinięte w pergamin (nie w folię!). Można je też zamrozić – po rozmrożeniu nie tracą znacząco smaku. Ale gwarantujemy, że nie zostaną w lodówce długo. Znikają szybko, bo ludzie tęsknią za tym prawdziwym smakiem mięsa.
Przy każdym zamówieniu dołączamy kartkę z datą pakowania i zaleceniami dotyczącymi przechowywania. Możesz też dostać próbkę innej wędliny gratis – lubimy zaskakiwać naszych klientów. Jeśli boisz się, że nie zdążysz zjeść wszystkich produktów przed terminem – zawsze możesz podzielić zamówienie z sąsiadem albo rodziną. To świetny sposób, żeby poznać różne smaki.
W tym tygodniu promujemy zestaw: polędwica dojrzewająca, kiełbasa starowiejska i boczek w chlebie – w specjalnej cenie o 20% niższej niż przy zakupie pojedynczych sztuk. Każdy zestaw pakujemy w próżniową torebkę z okienkiem, abyś mógł zobaczyć produkt przed otwarciem.
Nie czekaj, póki te wędliny znowu znikną z oferty. Zamów teraz, a jeszcze jutro będziesz kroić plaster po platerze prawdziwej polskiej tradycji mięsnej. Twoje kubki smakowe – i goście przy wspólnym stole – będą Ci wdzięczni.